Ledwo zrobiłam syrop z mniszka i już wiem, że na stałe wchodzi do naszego jadłospisu. Początkowo, gotując kwiaty mlecza po raz pierwszy byłam troszkę przerażona, bo bardzo nie odpowiadał mi zapach. Na szczęście po odcedzeniu i dodaniu cytrusów zapach znika.
Syrop przypomina miód jednak z tą różnicą, że miodu nie znoszę, a syrop uwielbiam. Dla mnie i mojej rodziny syrop jest duuużo lepszy. Chętnie słodzimy nim herbatę. Lubię, gdy coś zdrowego okazuje się być tak pyszne :)
O właściwościach tylko kilka słów, bo w internecie jest tego dużo, kto zechce dowiedzieć się więcej ten znajdzie informacje bez problemu. Ja zajrzałam
tutaj i podaję w skrócie:
Syrop z mniszka lekarskiego pomaga w:
- leczeniu miażdżycy
- oczyszczaniu organizmu z toksyn
- stanach zapalnych skóry, gojeniu się ran
- leczenie wątroby i pęcherzyka żółciowego
- poprawia trawienie
- leczenie kaszlu, chrypki, stany zapalne i infekcje dróg oddechowych
- infekcje dróg moczowych, kamica nerkowa
Cóż, trochę tego jest!
Ja jestem zwolenniczką teorii, że mając lekarzy dziesiątek specjalności, na każdym rogu 3 apteki wypchane po brzegi - chorujemy na potęgę, dużo bardziej niż pokolenia, które wychowały się bez tych wszystkich udogodnień. Oczywiście jest inny poziom zanieczyszczenia środowiska, jemy inną żywność - przyczyn można mnożyć - ale też nasze babcie radziły sobie z chorobami takimi metodami domowymi. Może warto do babcinej mądrości wrócić.